W zeszłym tygodniu wróciłam z konwencji doTERRA oraz Empowerment Day w Lizbonie. Jest to wydarzenie, moim zdaniem, obowiązkowe dla wszystkich, które chcą rozwijać się w naszym olejkowym świecie, bez znaczenia na jaką skalę. Jeśli chcesz mieć dla siebie olejki za darmo – trzeba być. Jeśli chcesz mieć dodatkowe pieniądze też na inne sprawy – trzeba być. Jeśli chcesz budować biznes, nowe/ dodatkowe źródło dochodu – trzeba być. I w tym ostatnim przypadku, to nie tylko na tej konferencji, ale na wszystkich szkoleniach. 

Za rok widzimy się w Turynie, wpisz w kalendarz: 23-25 maja 2024.

Czemu ta konwencja jest taka ważna? I czy to nie jest tak, że po którymś wyjeździe „wszystko już wiem, nie mam po co jechać”? Odpowiem od razu: nie. Każdego roku jesteś w innym miejscu. Rozwijasz się (albo zwijasz), wiesz jedno, rozumiesz drugie, czujesz trzecie. Jedne rzeczy do Ciebie trafiają, inne potrzebują jeszcze czasu by dojrzeć. Bo ta praca to proces. To zmiana. I ona zachodzi i kieruje nas ku sukcesom tylko w jednym wypadku: gdy jesteśmy w działaniu, w doświadczaniu, w rozwoju. Jak powiedział Einstein, a był to mądry gość, głupotą jest powtarzanie tego samego i oczekiwanie innych rezultatów. 

Poznaj siebie…

Z każdą konwencją poznajesz nie tylko doTERRA bardziej, mocniej. Poznajesz siebie, poznajesz innych i to pozwala Ci dodawać blasku do działań, które podejmujesz. Jesteś w tym bardziej, mocniej. I więcej dobra chcesz robić i więcej osób chcesz do siebie przyciągnąć. I oni przychodzą. Gdy się rozwijasz. 

Każde wydarzenie jest też o nas samych. O podróży wgłąb siebie. O stawianiu granic, o tym, co chcemy robić, a czego już nie chcemy kontynuować. O naszym miejscu w doTERRA. O byciu dla siebie najlepszą klientką, najlepszą liderką.

Londyn 2018

Na mojej pierwszej konwencji wszystko było nowe. Chłonęłam jak gąbka na tyle, na ile pozwalała mi raczkująca Nina. I z jednej strony wszystko było bardzo pociągające, ale jednocześnie czułam, że dla mnie niedostępne. Patrzyłam na wszystkich europejskich liderów i kuliłam się, że ja tak nie dam rady. Zapominałam, że kilka lat wcześniej oni byli w tym samym miejscu co ja. Widziałam efekt, a nie drogę, nie zawsze usłaną różami. I się sabotowałam, lecz jakoś naokoło jednak byłam w działaniu. I to była najlepsza decyzja, jaką podejmowałam każdego dnia. Zrobić choć jeden krok. Jedno spotkanie, jedna próbka, jedno własne nowe doświadczenie olejkowe, jeden telefon, jedno zaproszenie na spotkanie.

Znowu to samo…

Ciekawym doświadczeniem jest to, że patrząc na agendę spotkania myślisz o niektórych wykładach/ warsztatach: a to wiem, pewnie nic nowego nie będzie. Ale jednak idziesz i dostajesz obuchem w głowę. Wkracza inna perspektywa, całkowicie inaczej zaczynasz rozumieć to, co wydawało Ci się tak oczywiste. Olejki nie są tylko odpowiedzią na potrzeby zdrowotne Twoich bliskich. Biznes nie jest tylko dodatkowym źródłem dochodu.

Moje miejsce w doTERRA

Dla mnie ostatnie miesiące, to jest na nowo odkrywanie co-impact sourcing, który staje się moim punktem centralnym w byciu w społeczności doTERRA. System, który aż krzyczy do mnie: w tej grze wygrywa każdy, dlatego idź dalej, po kolejnych graczy! Za każdą miłośniczką olejków stoją po drugiej stronie zaangażowani rolnicy. Gdyby nie ich praca, nie mielibyśmy tak dobrych olejków i finalnie pięknego życia. Gdyby nie nasza świadomość o produkcie i korzyściach z niego płynących, oni nie mieliby tak dobrej pracy i realnych zmian w życiu. Nie można tego przerwać. Trzeba zataczać jeszcze większe i większe koło tego dobra!

Co przywiozłam z Lizbony?

Ostatnie dni są o blasku, lśnieniu, byciu iskierką, która rozpromienia siebie i wszystko wokół.

Konwencja doTERRA, z której wracam, miała przewodnią myśl „shine”. Nie ma przypadków, co? Podczas pierwszego dnia szkolenia, i to na pierwszym wystąpieniu padło to zdanie, które  musiałam usłyszeć od innej iskierki, by w końcu spalić wymówki i odważyć się powiedzieć to głośno.

Angela powiedziała: „The world needs you”. Wiecie jak to jest, jak słyszymy/ widzimy coś i każdą komórką ciała czujemy, że to jest to. Nie ma odwrotu, nie próbuj udawać, że jest inaczej. I dojrzewało to we mnie od dawna, aż w końcu nasionko wykiełkowało. A z nim wiele pytań, ale jak? Od czego zacząć? W którą stronę? 

I chodź wiesz, to i tak szukasz odpowiedzi i kolejnych potwierdzeń, a może też zwolnienia z tego „obowiązku”, bo się po prostu boisz, że nie podołasz. Choć serce mówi totalnie co innego. Dasz radę.

Ty też wyjdź z cienia!

A w dniu powrotu, po trzech intensywnych dniach szkolenia, bycia, doświadczania, szukania, przyszło kolejne zdanie:

„Wyjdź z cienia. Pokaż, kim naprawdę jesteś, by inni także odważyli się wyrażać własną wyjątkowość”.

No właśnie. Kim jestem? I tu znowu przesłanie, które wraca jak bumerang. Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie. To już nawet nie to, że chcę być tą zmianą. Ja czuję, że nią jestem. 

Zrobiłam tyle dla podniesienia jakości życia, poprawy zdrowia i emocji tysięcy ludzi. Wspieram kobiety w niezależności, wolności, poczuciu własnej wartości. Dbam o matkę ziemię. I czuję, że to jest to. Że chcę to kontynuować i rozwijać. I będę. A Ty? Co w sobie odkrywasz? Jak chcesz podnieść jakość wibracji naszej planety? Co chcesz zrobić dla siebie i innych? Co Cię uwiera i wiesz, że masz moc, by to zmienić?

Dlaczego o tym piszę? I dla kogo?

Dla Ciebie. Byś przestał_a ukrywać swoją wyjątkowość przed światem. Świat też Ciebie potrzebuje. I jeśli to usłyszysz w sercu, to nie broń się, tylko idź za tym! I inspiruj innych! doTERRA ma ku temu skuteczne narzędzia, warto z nich skorzystać! Zróbmy to razem z moim zespołem! Zapraszam!

Nieustannie też zachęcam do wspierania wszystkich inicjatyw prowadzonych we współpracy z Healing Hands! Obecnie prowadzimy projekt wspierający młodzież w kryzysie bezdomności, możesz dorzucić swoją cegiełkę wpłacając dowolną kwotę o TU! Dziękuję!