Olejek sprzeczności – paczula (patchouli)

To jeden z tych aromatów, obok którego nie da się przejść obojętnie. Dla jednych zmysłowy, uwodzicielski w swojej ciężkości, a zarazem świeży niczym leśna ziemia o poranku. A dla innych drażniący, śmierdzący i też ziemisty, jednak w stronę starej piwnicy, więc jednym słowem: odpychający. Za którąkolwiek by opowiedzieć się opcją: jest intrygujący.

Skąd ta woń?

Z liści. Po prostu. Jak na swój niepowtarzalny zapach, to krzew w którego pochodzi, można rzecz, że jest dość pospolity. Długie, na nawet na metr, łodygi z biało/blado-różowymi kwiatami i liśćmi o ząbkowanych brzegach. Niby szału nie ma, ale w każdym tym liściu płynie prawdziwy nektar, zapachu którego nie można przeoczyć. I nie bez powodu często olejek paczulowy jest składnikiem niejednych perfum, które na szczęście – czyste i bezpieczne, teraz już możesz zrobić w domu, wykorzystując te niepospolite kropelki. Nasze pochodzą z Indonezji.

Prawda, że krzew wygląda pospolicie? Ale nie oceniajmy książki po okładce!

Jak używać paczuli na codzień?

Wielu ten zapach kojarzy się z… mężczyznami. Bo taki ziemisty właśnie, nieoczywisty. I tak, wielu panów używam paczuli m.in. do pielęgnacji brody. Czy z odżywką (kropla na porcję) czy ze swoim serum, do którego dolewają olejek. Znam takich, co po prostu: kropla paczuli na dłonie i wmasowują. A skoro już przy włosach jesteśmy, to olejek ten korzystnie wpływa na skórę głowy, kojąc ją i poprawiając jej wygląd. Wystarczy wymieszać jedną kroplę olejku z szamponem i wmasować we włosy, aby złagodzić suchość skóry głowy i poprawić jej kondycję. Gdy akurat nie mam wintergreen, to dodaję paczulę do mojego rollonu na włosy, w którego składzie jest m.in. i mięta i rozmaryn i tymianek. Smaruje skórę głowy przed myciem włosów i zdecydowanie coraz lepiej moja czupryna się ma! Polecam szczególnie tym, którzy gubią włosy na potęgę. Ale! Kluczowa (jak we wszystkim) jest tu regularność.

Masaż… pielęgnacja skóry…

Ten wyróżniający się na tle innych olejków bogaty, uziemiający aromatem, w sumie całkiem nieźle sprawdza się podczas masażu, szczególnie na koniec dnia, który był długi i intensywny. Łącząc go z ulubionym olejem nośnikowym czy balsamem można w domowym zaciszu zafundować sobie relaksującą sesję niczym z top-SPA. Kuliste ruchy wokół skroni, na karku, ramionach i plecach – tak, to jest to uczucie, gdy bosą stopą w lesie delikatnie zapadasz się w soczysty mech.

I gdy jest to zmysłowy spektakl dla ducha i ciała, to skóra też z niego czerpie pełnymi garściami. Paczula słynie ze swoich właściwości pielęgnacyjnych i pomaga zachować zdrowy wygląd skóry. Na codzień możesz dodać 1-2 krople olejku do swojego kremu i przy regularnym stosowaniu będziesz się zachwycać gładką i promienną cerą. A gdy akurat nie masz w domu lawendy (choć trudno to sobie wyobrazić, że ktoś nie ma), paczulę możesz także zastosować do łagodzenia podrażnień.

Pół żartem, pół serio, co odważniejsi, latem tworzą swój paczulowy spray, dla uczucia świeżości. W buteleczce z psikaczem łączymy olejek z wodą (polecam jednak z hydrolatem, by olejek eteryczny zdecydowanie lepiej się połączył z płynem) i po dokładnym wymieszaniu (i wstrząśnięciu przed użyciem) można spryskać ciało. Na upalne dni warto dodać do tego odrobinę olejków miętowych lub, jeśli potrzeba nam większej słodyczy to, kwiatowych aromatów. Przy okazji, możemy tym samym odstraszyć insekty, bo paczula jest skutecznym repelentem.

Ale może jednak swój osobisty zapach…

Przygotowując się do ostatnich warsztatów popełniłam 3 mieszanki inspirowane pracą z ukochaniem i utuleniem siebie. Jedna z nich „Smoothe” bardzo mnie zawołała i nie byłam zaskoczona, bo w składzie była właśnie m.in. paczula i ylang-ylang – dwa zapachy, które ostatnio mnie koją jak nigdy przedtem.

Pożonglowałam troszkę z proporcjami, tak by właśnie ta dwójka grała pierwsze skrzypce i stworzyłam dla siebie naprawdę coś wyjątkowego. Gdy sięgam po ten rollon, by nanieść na nadgarstki i za uszami, mam poczucie jakby naprawdę muskał mnie delikatny powiew lekkości, coś nie do wyrażenia słowami. Zapraszam (na warsztaty) i zachęcam do samodzielnych kompozycji, czasem intuicyjnie tworzymy naprawdę coś, co przenika do głębi.

Paczula, mimo swojej ciężkości, dobrze sprawdza się też w dyfuzorze, na tzw. krótkie seanse. Czyli mało wody do dyfuzora, mało olejku i dyfuzujemy do 30min. Lubię łączyć ją z bergamotką, wtedy akceptacja przenika się z poczuciem bycia wystarczającą. Czy znajdziemy lepszy duet? Gdy potrzeba nam czegoś bardziej energetycznego, połączmy ją z miętą, a gdy ciągnie nas do nieokreślonej zabawy – niech w ruch idą cytrusy!

W aromaterapii po paczulę sięgamy najczęściej gdy potrzebujemy łagodności, supokojenia skołatanych nerwów – właśnie zanurzenia się w tej ziemistości. Czasem kilka głębokich wdechów olejku z buteleczki powraca nasze rozedrgane wnętrze na swoje miejsce.

Paczula – emocje i ich zajadanie – moja historia:

Jeśli też zmagasz się z jakimikolwiek zaburzeniami odżywiania, nawet tymi tyci-tyci, chętnie się spotkam (też online) i pogadam z Tobą – na pewno czymś wzajemnie się zainspirujemy! Wystarczy, że napiszesz!

Z czym się doskonale komponuje – jak i kiedy łączyć?

To co wymieniłam powyżej: dla mnie najlepsze połączenie to paczula i bergamotka; a zaraz po tym mój blen z drzewem sandałowym, ylang-ylang i lawendą. Róża, geranium, szałwia też stworzą z paczulą dobre kompozycje, tak jak i pozostałe cytrusy. Jest w czym wybierać i zapewniam, że każda kombinacja nas zaskoczy! Ale odważcie się i próbujcie!

Najlepszego dla NAS,

Kinga

To, czym się z Wami dzielę, to doświadczenia moje i moich klientek! A tworzymy naprawdę ogromną, kilkutysięczną społeczność! Sięgam też do literatury i różnych opracowań badań naukowych, by dać Wam najlepszą wiedzę, na jaką mnie stać! Korzystajcie! Tylko proszę, jeśli coś Wam dolega, nie diagnozujcie się sami! Korzystajcie z olejków jako wsparcia, bo mają moc, ale żeby wiedzieć których użyć, najpierw musimy wiedzieć na co mają nam pomóc! To też z własnego doświadczenia mówię! 

Jeśli nie masz jeszcze olejków, albo kupujesz gdzieś w necie i nie wiesz co z nimi zrobić, to doskonale trafiłaś. Bo kupując w sklepie doTERRA (tu masz link do gry w zielone i troski o jelita) masz nie tylko gwarantowaną zniżkę, ale przede wszystkim oparcie we mnie – możesz zawsze o wszystko zapytać, a ja postaram Ci się pomóc, by Twoje olejki nie stały na półce, bo tak, to one nie zadziałają! A jeśli chcesz zacząć od olejków, a nie suplementów, to śmiało: tu jest link do zakupów ID:4562202. Czeka na Ciebie kapitalny zestaw, który z powodzenie będzie pełnił funkcję domowej apteczki.

Prezenty!

A do Twoich pierwszych zakupów możesz otrzymać dodatkowe olejki takie jak dzika pomarańcza czy mieszanka Balance! Ty do mnie piszesz, a ja pokazuję Ci jak to wszystko zoptymalizować i wyciągnąć jak najwięcej dobra dla siebie!

A jak Cię kuszą olejki, ale ciągle się wahasz: to nie musisz kupować ich w ciemno: zawsze możesz do mnie napisać otrzymać darmowe próbki, by sprawdzić działanie olejków w domowym zaciszu!

Sztyft Deep Blue

Kojący, wygodny i skuteczny sztyft Deep Blue – czy potrzebujemy czegoś więcej, by nasza aktywność fizyczna, przed która często zwiewamy gdzie pieprz rośnie, weszła na poziom

Czytaj więcej »
KONTAKT
Zdrowa Dieta
Kinga Duszyńska-Wojciechowska
ul. Teklińska 9, 05-402 Otwock
NIP: 532-195-83-53
tel. 504-444-546
email: [email protected]
Już 0 osób czyta ten newsletter

dołącz do nich!!!

0