Wiele osób, które sięgają po olejki eteryczne, zadaje sobie to samo pytanie: „Jak długo trzeba czekać na działanie olejków?”. I nic dziwnego – jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich rezultatów. Tymczasem olejki działają na wielu poziomach – wspierają organizm, wspomagają oczyszczanie, pomagają w codziennej profilaktyce. Ich działanie nie zawsze jest natychmiastowe, ale za to – naturalne, głębokie i często trwałe. W tym artykule opowiem Ci, czego możesz się spodziewać, kiedy zaczniesz korzystać z mocy medycyny roślin.
Kiedy olejki działają od razu, a kiedy trzeba dać im czas?
Są sytuacje, w których działanie olejków eterycznych odczuwasz dosłownie natychmiast. Oparzenie i lawenda? Ulga w kilka chwil. Ból głowy i mięta albo Deep Blue? Często po kilku minutach robi się wyraźnie lepiej. Sezonowe alergie? Można zatrzymać objawy w kwadrans! Infekcja ucha? Czasem wystarczy dzień lub dwa, by zauważyć poprawę. To są te momenty, w których działania spodziewamy się tu i teraz – i jeśli mamy olejek pod ręką, efekt potrafi być naprawdę spektakularny.
Ale… czasem mięta na ból głowy nie działa. I co wtedy? Czy to znaczy, że olejki nie działają? Nie! To znaczy, że Twój organizm potrzebuje czegoś innego. Może kadzidła? Może mieszanki? Może wsparcia na głębszym poziomie?
Zastanów się – co robiłaś, zanim sięgnęłaś po olejki? Gdy bolała Cię głowa, sięgałaś po tabletkę. Jeśli nie pomogła – brałaś inną. I w końcu trafiłaś na taką, która zadziałała i od tamtej pory zawsze była w torebce. Z olejkami jest podobnie – trzeba poznać swoje ciało i jego potrzeby. Działanie to nie tylko efekt „wow”, ale też mądre wsłuchanie się w siebie.
Ja zawsze mam przy sobie miętę, Deep Blue, dziką pomarańczę, ZenGest, On Guard, lawendę… i Stronger – bo lubię ładnie pachnieć. Ale tak naprawdę zwykle mam jeszcze więcej olejków ze sobą (choćby w mini buteleczkach). To, co zabieram ze sobą w różne meisjca, zależy od pory roku, pogody i tego, co przede mną. Nigdy nie wiem, co się wydarzy i komu będę mogła pomóc.

Czasem na efekty trzeba zaczekać. I to dłużej, niż byśmy chcieli.
Zdarza się, że olejek działa od razu – ból głowy mija po mięcie, lawenda koi poparzenie, a Deep Blue przynosi ulgę spiętym plecom. Ale są też tematy, które wymagają więcej czasu. Wypadają Ci włosy? Masz grzybicę? Odporność leży i kwiczy? Na efekty trzeba poczekać. Czasem długo. Takie życie.
Bo prawda jest taka, że nic, co wielowymiarowe, nie naprawia się w mgnieniu oka. Brzmi znajomo? Może nawet trochę brutalnie. Ale jeśli o coś nie dbamy – ciało, emocje, zdrowie – to się powoli rozpada. Ups. na szczęście jest też… dobra wiadomość: można to odwrócić. Tylko trzeba się przebudzić. Zrozumieć, że nikt poza nami nie zadba o nas lepiej. I że to „od jutra” nie istnieje. Jest tylko „dzisiaj”.
Czy trzeba do tego olejków?
Nie.
To dlaczego o nich mówię?
Bo je sprawdziłam.
Widzę efekty – na sobie, w mojej rodzinie, u moich klientek. Bo w pewnym momencie zrozumiałam, że zwrot w stronę natury to nie moda – to potrzeba. I że tylko wtedy życie staje się pełniejsze, prawdziwsze, spokojniejsze.
Marzę, żeby ta zmiana objęła więcej osób. Może też Ciebie?
To jak zacząć działać?
Rano? Zawsze zaczynam od szklanki wody z miodem i olejkami cytrusowymi.
Wieczorem? Smaruję stopy – sobie i dzieciom – mieszanką OnGuard albo Stronger.
I powiem Ci jedno – już po 2 latach zauważyłam, jak nasza odporność realnie się wzmocniła.
Mój mąż, klasyczny przypadek „nie wierzę w te olejki”, kiedyś łapał przeziębienia 4 razy w roku. Potem 3. Potem 2. Dziś? Gdy coś go dopada – po 2 dniach jest na nogach. A jak coś mu strzyka, to już tylko słyszę: „Weź, posmaruj…” To moje największe zwycięstwo!
A dzieci? Nie chorują. Olejki + ograniczenie cukru + ruch na świeżym powietrzu = najlepsze trio, jaki mogliśmy im dać. No dobra, najlepszy to jest duet w postaci mamy i taty. Rozczulam się, gdy mówią:
„Mamo, mam ranę – daj lawendę!”
„Posmaruj mi brzuszek!”
„Chcę, żeby pachniało – włącz koalę!” (koala to oczywiście dyfuzor Fi.).
Skoro oni już sami odczuwają działanie olejków i instynktownie po nie sięgają, to trzeba za tym iść. Dzieci wyczuwają, co jest najlepsze!
Ale to nie stało się samo.
To był proces. Ja byłam gotowa. I krok po kroku wdrażałam te zmiany w naszej rodzinie. Choć bywało pod górkę – szczególnie, gdy wszyscy wokół stawiali tylko na doraźne środki – nie rzuciliśmy tych olejków w cholerę. Absolutnie nie żałujemy. Dziś widzę ogromne efekty. Nie tylko w domu, ale też w pracy. A przecież na początku… nikt nie wierzył, że to może zadziałać. Też się smuciłam. Złościłam. Ale dziś? Dziś się z tego śmieję.
Bo odkryłam coś ważnego: w dbaniu o siebie najpierw warto wzmacniać to, co już działa.
A dopiero potem naprawiać to, co się popsuło. Tak jak z talentami – rozwijasz to, w czym jesteś dobra. A jeśli masz przestrzeń – poprawiasz resztę. Ale tylko wtedy, gdy ma to sens. To odwrotność tego, co nam wpajano latami – „Masz piątkę z biologii, to ucz się matmy, bo masz tróję”. Tylko że… ja chciałam być weterynarzem.
I właśnie dzięki olejkom, tej pracy i tej drodze, zrozumiałam, że można inaczej. Efekty są spektakularne. (O, taka mała dygresja.)
A jak jest z emocjami?
Bywa trudno. I nie ma co tu czarować – to temat rzeka. Ale wiesz co? Z mojego doświadczenia – olejki sprawdzają się lepiej niż czekolada. I niż inne sposoby „na poprawę nastroju”, które niestety często tylko maskują problem. Nie tylko dlatego, że nie uzależniają, ale dlatego, że pomagają złapać inną perspektywę. Działanie olejków wzdłuż i wszerz przetestowałam – na sobie.
Czasem wystarczy jedna kropla Adaptiv i napięcie puszcza. Innym razem potrzebuję trzech dni z Console albo Forgive, żeby „przemyć” emocje. Ale jedno jest pewne: dzika pomarańcza zawsze wywołuje uśmiech. Niekiedy wystarczy tylko o niej pomyśleć.
Spróbuj. Może też zadziała!
Działanie olejków na emocje – czy to naprawdę się sprawdza?
Na to, co czujemy i jak to interpretujemy, wpływa mnóstwo czynników. Dlatego tak ważne jest, by się zatrzymać, zwłaszcza w tych trudnych, nieszablonowych momentach. Zatrzymaj się. Sięgnij po zapach. Pobądź z nim… ale przede wszystkim pobądź ze sobą.
Najprostszy, a jednocześnie najskuteczniejszy sposób? Weź olejek. Rozetrzyj kroplę w dłoniach. Oddychaj głęboko. I już – jest moment zatrzymania. Jest świadomy oddech. Jest aromaterapia. Działanie olejków Cię zaskoczy.
Wiecie już, że zapachy potrafią narobić niezłego zamieszania w mózgu. Ale na szczęście potrafią też zrobić porządek. Nie, olejek nie „wyleczy” traumy w 3 sekundy. Nie ukoi żalu, jeśli same nie włożymy w to pracy. Ale pomoże nam wejść w proces, otulić się wrażliwością, otworzyć przestrzeń, by naprawdę poczuć i… puścić.
Kto mnie zna dłużej, ten wie: byłam sceptyczką. Nie wierzyłam, że coś, czego używam do sprzątania łazienki,
może mi pomóc posprzątać emocjonalny bałagan. Brzmi znajomo?
Ale zaczęłam próbować i testować działanie olejków w tym obszarze.
Połóg był moim testem – hormony, emocje, chaos… Pomyślałam: „Zobaczymy, czy coś z tego będzie.” No i było. Było dużo. Statystyka z czasem zaczęła mówić za siebie. Dziś wiem jedno:
jeśli coś może pomóc uwolnić napięcie z ciała i ducha – to warto dać temu szansę. Jedna kropelka. Druga. Trzecia. I wracać do nich – aż w głowie zaczną tworzyć się nowe, zdrowsze wzorce o nas samych.
Może to brzmi naiwnie. Ale ja naprawdę wierzę, że możemy zmieniać świat – zaczynając od siebie. Od jednej buteleczki. Jednej rozmowy. Jednego zatrzymania. I widzę to każdego dnia – Was, świadomych kobiet, jest coraz więcej.
Dlaczego w ogóle poruszam ten temat?
A dlaczego nie? Trochę z wygody, a trochę z przekory.
Z wygody – bo chcę mieć gotową odpowiedź na pytanie, które słyszę regularnie. Nie lubię tracić czasu na powtarzanie tego samego, więc automatyzuję, co się da. Może właśnie dlatego tak dobrze odnajduję się w tej pracy – bo lubię działać mądrze i z lekkością.
A z przekory – bo wciąż widzę, jak wiele osób nie ufa naturze. Nie ufa sobie. Nie ufa tym, którzy olejków używają. Boją się spróbować, bo „wiedzą lepiej”. Ale prawda jest taka, że nie zostaniesz mistrzem w czymkolwiek, jeśli nie wstaniesz z kanapy. Nic się samo nie zrobi.
Wiem, że w opowiadaniu o codzienności jest moc. Czasem wystarczy, że powiem: „hej, ja też kiedyś nie wierzyłam” – i nagle ktoś otwiera się na nowo. Bo widzi, że nie jestem z innej planety, tylko że przeszłam przez wątpliwości, potknięcia i… efekty. I jeśli Tobie to pomaga – to jestem, by Cię wspierać w tej drodze. Jeśli nie – to też okej. Nie sięgaj po olejki na siłę. Ale pozwól, że inni będą mogli sprawdzić, czy się zakochają. Bo… co, jeśli się zakochasz?
A wracając do meritum – efekty działania olejków przychodzą, kiedy ich naprawdę używamy. Nie wtedy, gdy stoją na półce i wyglądają ładnie. To nie dekoracja. To narzędzie. Tak jak orbitrek – wieszak na ubrania nie daje kondycji. Ale minuta dziennie, jedna kropla dziennie – to już coś. Mały krok, który robi wielką różnicę. Zrobisz go?
Najlepszego dla NAS!
Kinga
To, czym się z Wami dzielę, to doświadczenia moje i moich klientek! A tworzymy naprawdę ogromną, kilkutysięczną społeczność! Sięgam też do literatury i różnych opracowań badań naukowych, by dać Wam najlepszą wiedzę, na jaką mnie stać! Korzystajcie! Tylko proszę, jeśli coś Wam dolega, nie diagnozujcie się sami! Korzystajcie z olejków jako wsparcia, bo mają moc, ale żeby wiedzieć których użyć, najpierw musimy wiedzieć na co mają nam pomóc! To też z własnego doświadczenia mówię!
Jeśli nie masz jeszcze olejków, albo kupujesz gdzieś w necie i nie wiesz co z nimi zrobić, to doskonale trafiłaś. Bo kupując w sklepie doTERRA (tu jest link do zakupów ID:4562202) masz nie tylko gwarantowaną zniżkę, ale przede wszystkim oparcie we mnie – możesz zawsze o wszystko zapytać, a ja postaram Ci się pomóc, by Twoje olejki nie stały na półce, bo tak, to one nie zadziałają!
Prezenty!
A do Twoich pierwszych zakupów w kwietniu możesz otrzymać voucher o wartości ok. 200pln, do wykorzystania w najbliższych miesiącach na olejki czy suplementy oraz dodatkowe olejki! Ty do mnie piszesz, a ja pokazuję Ci jak to wszystko zoptymalizować i wyciągnąć jak najwięcej dobra dla siebie!
A jak Cie kuszą olejki, ale ciągle się wahasz: to nie musisz kupować olejków w ciemno: zawsze możesz wypełnić ankietę i otrzymać darmowe próbki, by sprawdzić działanie olejków w domowym zaciszu!





